Wściekłoś
Chyba po raz pierwszy nie uciekałam od czyjegoś wzroku. Czułam się pewnie, jak na mnie to nawet zbyt pewnie. Marcin to wyczuł. Wyczuł, że po raz pierwszy w życiu nie będę bała się wypowiedzieć swoje zdanie. Że nie będę się zastanawiała, czy będziemy razem. Jaki moje słowa będą miały wpływ. Bał się. Widać było w oczach. Bał się tego, co ode mnie usłyszy. A ja. Ja naprawdę się nie bałam. Stwierdziłam, że nie będę kontrolowała słów. Po co? Do czego to właściwie będzie prowadziło? Postanowiłam też, że pierwsza się nie odezwę. Weroniczka, Kochanie. Marcin nie wiedział, jak ma dobierać słowa. A ja milczałam. Kochanie, ciągnął Marcin, ja nawet nie wiem co mam Ci powiedzieć. To była najgłupsza rzecz, jaką w życiu zrobiłem. Ja nie wiem, jak mogłem nie myśleć o Tobie, tylko iść z tą dziewczyną. Obiecałem, że będziesz bezpieczna. Obiecałem, że Cię nie zostawię. Zawaliłem już na początku. Nie potrafiłem zająć się Tobą wtedy, kiedy zostaliśmy tylko dla siebie. Ale ani trochę nie zmienia to faktu, że Cię Kocham.