Po obiedzie położyliśmy się w pokoju. Ukrop był straszny. Także czuło się zmęczenie już samym leżeniem na słoneczku. Ja się położyłam do łóżka i chyba mi się przysnęło zanim Marcin wziął prysznic. Obudziłam się i w sumie nie bardzo wiedziałam co się wokół mnie dzieje. Marcin siedział, patrzył na mnie i nie mógł ze śmiechu. A ja nie wiedziałam gdzie jestem, która jest godzina ani jaki dzień tygodnia. No szok normalny. Po jakiś dziesięciu minutach Marcin do mnie dotarł i wytłumaczył mi co i jak.
Posiedziałam na łóżku. Otrząsnęłam się i mogłam ja iść wziąć prysznic. Marcin musiał się trzy razy upewnić, czy aby na pewno dotarło do mnie co mamy i tak dalej. Widocznie wyglądałam mało wiarygodnie. Ale kiedy się uśmiechnęłam, to już było wszystko dobrze. Postanowiłam założyć swoją śliczną sukienkę, którą kupiłam sobie przed wyjazdem. A którą nie pochwaliłam się Marcinowi. Pod spód założyłam śliczną satynową bieliznę. Na to już naciągnęła mnie Monika. Powiedziała, że na pewno się przyda. Może faktycznie.
|