No tak, w sumie to jakim prawem ja się odzywam. Laska dała mi do zrozumienia, że mam guzik do powiedzenia. Ano super. Świetnie po prostu. Nie będę się już odzywała, bo to nie ma sensu większego. Marcin za to walczył jak lew. Ale Wioleta. Kochanie, Wioleta była bezczelna. Mówiła przy mnie do mojego faceta Kochanie. Kochanie, dlaczego mówisz do mnie Wioleta. Wiesz, że tego nie znoszę. Ja jestem Wioletka. Wszyscy tak do mnie mówią, to Ty tym bardziej. Wioleta, dasz nam spokój. Dla Marcina to też było już przegięcie. Ileż można znosić takie uparte babsko. Słuchaj, możesz nas zostawić samych. Chcielibyśmy być tylko dla siebie.
Mamy kilka ważnych spraw do omówienia i nie zamierzamy robić tego przy obcej osobie. Wioleta poczuła się urażona, dzięki czemu chociaż na chwilkę mieliśmy spokój. Ja nie jestem żadną obcą osobą. Zbulwersowała się i to konkretnie. Nie wiedziałam, że tak mnie traktujesz. Jest mi strasznie przykro. I będziesz musiał mnie ślicznie za to przeprosić. Marcina oczy zrobiły się jak dwie pięciozłotówki. No to pięknie, jakaś kretynka się przyczepiła.
|