Jego oczy tak cudownie błysnęły. Taką miłością, czułością. Widziałam, że go to ucieszyło. Chciał, żeby było jak dawniej. Zjedliśmy śniadanie i poszłam wziąć prysznic. Stałam chwilę i czułam jak woda oblewa moje ciało. Nagle poczułam, że ktoś mnie obejmuje. Powolutku się obejrzałam. Marcin niepewnie złapał mnie w pasie. Widział, że nie protestowałam. Pozwoliłam mu wejść do siebie. Co więcej, czułam, że nas to zbliży. Że po kłótni, po jakiejś burzy, dobrze jest się pogodzić też w ten sposób. Był bardzo delikatny. Zaczęło się od pocałunków. Nagle usłyszeliśmy pukanie do drzwi.
Marcin powiedział, że ani trochę go to nie obchodzi. Nareszcie czułam, że jesteśmy tylko i wyłącznie dla siebie. Wyszliśmy z łazienki, ja wskoczyłam w kostium, zabraliśmy kilka rzeczy i postanowiliśmy iść na plażę. A pogoda była wręcz cudowna. Marcin wziął mnie za rękę i z uśmiechem i dumą sprowadził po schodach na dół. Jak się nie lubię chwalić, tak wyglądało na to, że wyglądam całkiem nieźle. Nagle usłyszałam za nami piskliwy głosik. No to pięknie, pomyślałam. Marcin popatrzył na mnie i się uśmiechnął.
|